Wszystkie stoliki zajęte. Po doświadczeniu tej kolacji to dla mnie zagadka.
Przy pełnej sali kuchnia nie dała rady. Pomyliła stoliki, i w efekcie główne dania podane w dużych odstępach. I co gorsza, nie warto było czekać. Mój makaron totalnie rozgotowany. Owoce morza przeciągnięte. Kalmar od ośmiornicy od krewetki do odróżnienia tylko po kształcie. Bisque za ciężki i bez smaku. No i po co te smętne pomidorki?
Karta win z etykiet znanych i lubianych: Veuve Clicquot, Whispering Angel, Cloudy Bay, Tignanello, na szczycie Ducru-Beaucaillou 1982. Na kieliszki osiem win i poza Chablis Moreau i polskim Warto to półka z dyskontu: Banfi, Mas Andes, Sammarco. Plus ciągły problem, tego nie ma, a tamto właśnie przed chwilą się skończyło.
Wystrój prawie neutralny. Prawie, bo z żyrandoli zwisają girlandy sztucznych kwiatów. Nie do pojęcia, że ktoś za to odpowiedzialny spojrzał i powiedział: »to jest to, wygląda zajebiście«.
Cóż za spektakularny upadek. Dwanaście lat temu klopsiki wyniesione w rejony poezji. Dziś biesiada: charakterystyczny zapaszek przetrawionego alkoholu na sali, gibiący się stolik i szansonista. |