albo coś było niejadalne, albo nie zostało podane, albo zostało zjedzone, ale spowodowało zatrucie
★☆☆☆☆☆☆
zjedzono, ale bez żadnej przyjemności, z recenzenckiego obowiązku
★★☆☆☆☆☆
dało się zjeść, ale było bardzo słabo, sporo do zarzucenia
★★★☆☆☆☆
poniżej przeciętnej, danie przyrządzone marnie i na odczepnego
★★★★☆☆☆
zupełnie przeciętnie, do zapomnienia w momencie wyjścia z lokalu
★★★★★☆☆
powyżej przeciętnej, lekkie zadowolenie
★★★★★★☆
bardzo dobrze, delikatne drżenie serca i wyczuwalne mrowienie w kostkach
★★★★★★★
jedzone z zamkniętymi oczami, żeby rzeczywistość nie rozpraszała podczas doświadczania transcendentalnych smaków
Oczywiście oprócz wrażeń kulinarnych nakładają się na to całe zastane okoliczności: wystrój lokalu, poziom obsługi, tempo serwowania, uzasadnienie cen, itp. itd. A więc ważne są doznania holistyczne, albo jak nieprzetłumaczalnie mówią Niemcy: gestalt.
BAKEN
Grzanka z jajecznicą i konfitowanym porem
Grzanka z chleba BAKEN, kremowa jajecznica z jajek od szczęśliwych kur, konfitowany por, ricotta, zielony olej z pora, posypka chlebowa z chleba BAKEN.
Co w BAKEN jest z tymi herbatami? Już jakiś czas temu narzekałem, że podają je w bezuchym kubku z cienkimi ściankami, który parzy dłoń przy piciu, a fafluna po zaparzeniu w dzbanku nie ma gdzie odłożyć. Minęło trochę czasu, nic się nie zmieniło. Może nikomu innemu to nie przeszkadza.
Ale herbaciane perypetie zaczęły się już na etapie zamawiania. Obsługa poinformowała mnie z dumą, że herbat do wyboru jest aż 29, przy czym większości nie ma w menu, bo się zmieniają. Żeby jakoś skrócić te negocjacje do niezbędnego minimum, poprosiłem po prostu o czarną. I odniosłem natychmiastowy sukces: okazało się, że w grę wchodzi ‘zwykła’, Earl Grey, rooibos i owocowa. Dwie ostatnie to czarnymi herbatami nie są, a zwykłej nie chciałem, bo w końcu jesteśmy w miejscu kultowym.
Potem kanapka. Ale nie od razu, bo pomylono zamówienia i to co chciałem dotarło do mnie z opóźnieniem, chłodnawe i mdławe. Jajecznica niczym nie została przełamana, bo główny kandydat do tej roli, czyli por, został umiejętnie pozbawiony większości smaku.