albo coś było niejadalne, albo nie zostało podane, albo zostało zjedzone, ale spowodowało zatrucie
★☆☆☆☆☆☆
zjedzono, ale bez żadnej przyjemności, z recenzenckiego obowiązku
★★☆☆☆☆☆
dało się zjeść, ale było bardzo słabo, sporo do zarzucenia
★★★☆☆☆☆
poniżej przeciętnej, danie przyrządzone marnie i na odczepnego
★★★★☆☆☆
zupełnie przeciętnie, do zapomnienia w momencie wyjścia z lokalu
★★★★★☆☆
powyżej przeciętnej, lekkie zadowolenie
★★★★★★☆
bardzo dobrze, delikatne drżenie serca i wyczuwalne mrowienie w kostkach
★★★★★★★
jedzone z zamkniętymi oczami, żeby rzeczywistość nie rozpraszała podczas doświadczania transcendentalnych smaków
Oczywiście oprócz wrażeń kulinarnych nakładają się na to całe zastane okoliczności: wystrój lokalu, poziom obsługi, tempo serwowania, uzasadnienie cen, itp. itd. A więc ważne są doznania holistyczne, albo jak nieprzetłumaczalnie mówią Niemcy: gestalt.
Damasqino
Khudar
Warzywa z pieca z ryżem.
Z Lizbony trzeba się przeprawić promem na drugą stronę Tagu, z Cais do Sodré do Cacilhas. Trwa to 10 minut i kosztuje 1,5 euro. Potem jeszcze 500 metrów na piechotę.
Histerycznie entuzjastyczne opinie. Ja mogę tylko się dołączyć i potwierdzić. Znają się na tym, co robią, nie było tu żadnej ściemy, wszystko było przedobre. Nawet ryż był wybitny. A boskość warzyw wynikała z trzech kwestii. Po pierwsze, były pieczone w tradycyjnym ogniowym piecu o temperaturze 1000 stopni. Po drugie, naczynie podczas pieczenia było szczelnie zaklejone ciastem, żeby smaki i aromaty zostały zachowane w pełni. Po trzecie, były idealnie doprawione: kuminem, papryką i skórką z pomarańczy, oraz mieszanką przypraw, o składzie, który jest tajemnicą kucharza.