albo coś było niejadalne, albo nie zostało podane, albo zostało zjedzone, ale spowodowało zatrucie
★☆☆☆☆☆☆
zjedzono, ale bez żadnej przyjemności, z recenzenckiego obowiązku
★★☆☆☆☆☆
dało się zjeść, ale było bardzo słabo, sporo do zarzucenia
★★★☆☆☆☆
poniżej przeciętnej, danie przyrządzone marnie i na odczepnego
★★★★☆☆☆
zupełnie przeciętnie, do zapomnienia w momencie wyjścia z lokalu
★★★★★☆☆
powyżej przeciętnej, lekkie zadowolenie
★★★★★★☆
bardzo dobrze, delikatne drżenie serca i wyczuwalne mrowienie w kostkach
★★★★★★★
jedzone z zamkniętymi oczami, żeby rzeczywistość nie rozpraszała podczas doświadczania transcendentalnych smaków
Oczywiście oprócz wrażeń kulinarnych nakładają się na to całe zastane okoliczności: wystrój lokalu, poziom obsługi, tempo serwowania, uzasadnienie cen, itp. itd. A więc ważne są doznania holistyczne, albo jak nieprzetłumaczalnie mówią Niemcy: gestalt.
Shamadi
Pieczone pory z sosem tatarskim i chrupiącym mochi
Pieczone pory są doskonałe. Pod wpływem wysokiej temperatury słodnieją i łagodnieją, tracąc po drodze swoją cebulową ostrość. Tekstura staje się wyjątkowa: środek mięknie i nabiera kremowości, podczas gdy zewnętrzne warstwy pozostają lekko sprężyste. Sprawdzają się znakomicie jako baza dla sosów, łagodny smak nie konkuruje, lecz komponuje się z nimi harmonijnie. Są konkretne, a zarazem lekkie, dają satysfakcję pełnego posiłku bez uczucia ciężkości.
Niestety, tu nie zostały przyrządzone optymalnie. Przydałoby się mocniejsze zrumienienie: więcej reakcji Maillarda dałoby wspaniały rosołowo‑orzechowy akcent, a karmelizacja dodałaby nutę karmelu. Może były zbyt wilgotne, może temperatura pieczenia była za niska. Szkoda.