|
Dumnie w witrynie obwieszczone »Mexican restaurant«. Ale nie. To klasyczny Tex Mex.
Trafiliśmy chyba na tabakę. W korytarzu między kuchnią a salą restauracyjną kłębiący się dostawcy jedzenia, ewidentnie nastąpiło jakieś przytkanie. Co odbiło się też na nas. Na przystawki czekaliśmy 45 minut, całość zamknęła się w dwóch godzinach. Zdecydowanie za długo.
Do tego plastikowe kwiaty na ścianach, okleina udająca drewno odłażąca od stołów, popowa amerykańska sieczka z głośników.
Tacos na pszennych tortillach, kupnych. Wypełnienia niby OK, ale w każdym czegoś brakowało, jakiegoś domknięcia, czegoś spinającego, robiącego ze składników przemyślany przepis, a nie listę zakupów.
Churros za ciężkie, za bardzo spieczone. Czekolada do nich bez charakteru, bez głębi, bez ambicji.
|