albo coś było niejadalne, albo nie zostało podane, albo zostało zjedzone, ale spowodowało zatrucie
★☆☆☆☆☆☆
zjedzono, ale bez żadnej przyjemności, z recenzenckiego obowiązku
★★☆☆☆☆☆
dało się zjeść, ale było bardzo słabo, sporo do zarzucenia
★★★☆☆☆☆
poniżej przeciętnej, danie przyrządzone marnie i na odczepnego
★★★★☆☆☆
zupełnie przeciętnie, do zapomnienia w momencie wyjścia z lokalu
★★★★★☆☆
powyżej przeciętnej, lekkie zadowolenie
★★★★★★☆
bardzo dobrze, delikatne drżenie serca i wyczuwalne mrowienie w kostkach
★★★★★★★
jedzone z zamkniętymi oczami, żeby rzeczywistość nie rozpraszała podczas doświadczania transcendentalnych smaków
Oczywiście oprócz wrażeń kulinarnych nakładają się na to całe zastane okoliczności: wystrój lokalu, poziom obsługi, tempo serwowania, uzasadnienie cen, itp. itd. A więc ważne są doznania holistyczne, albo jak nieprzetłumaczalnie mówią Niemcy: gestalt.
WIN
Menu B
1. Pory z grilla, emulsja estragonowa, piklowana szalotka + Domaine De La Chevalerie Bulle De Fort Pet-Nat Rosé, Loire Valley 2022. 2. Fenkuł, olej chilo, polska feta, kumkwat + Allram Hasel Grüner Veltliner Kamptal 2022. 3. Kapusta stożkowa, sos holenderski, kasza gryczana + Clos Troteligotte K-NOM Malbec Merlot Cahors 2021. 4. Mus czekoladowy, słone ciastko, czarne porzeczki + Cascina Penna-Currado Nebbiolo Bricco Lago Langhe 2022.
WIN w ramach RestaurantWeek zrobił kawał dobrej roboty od strony kuchni. Pory z grilla z emulsją estragonową i piklowaną szalotką miały świetną równowagę dymnej słodyczy i kwasu. Fenkuł z olejem chili, fetą i kumkwatem był najbardziej orzeźwiającym daniem wieczoru. Najbardziej ujęło mnie to, że ostrość była tu użyta jak przyprawa, a nie jak efekt, podkreślała anyżową słodycz fenkuła i cytrusową gorycz kumkwata, zamiast je zagłuszać. Kapusta stożkowa z sosem holenderskim i gryką okazała się sprytnie pomyślaną grą klasyki z orzechową teksturą kaszy. Mus czekoladowy ze słonym ciastkiem i porzeczkami był solidny, choć po trzech pierwszych daniach trochę zbyt grzeczny.
Wina każde osobno dobre, ale z pairingiem lekko bym dyskutował. Bulle de Fort od Chevalerie do porów i Allram Hasel Grüner Veltliner do fenkuła zagrały jak należy. K‑NOM od Clos Troteligotte do kapusty miał sens, ale holenderski sos szybko przypomniał, że klasyka woli tu coś bardziej kwasowego niż taniczny Cahors. Prawdziwie pod górkę zrobiło się przy deserze: na koniec poprosiłem sommeliera o coś pełnego, owocowego, bez ściągającego finiszu, a dostałem płaskiego drapiącego francuza (Domaine Chavy-Chouet Maranges Les Plantes 2023). Druga propozycja bardzo podobna, już nie pamiętam co dokładnie. Trzecia, Nebbiolo Bricco Lago od Penna-Currado, samo w sobie ładne kwiatowe Langhe, ale znowu znowu z klasyczną piemoncką taniną. Trzy razy powiedziałem to samo, trzy razy dostałem coś innego. Odpuściłem.